Forum portalu pecherz.pl

Witamy na forum portalu pecherz.pl poświęconym pacjentom z pęcherzem nadreaktywnym i śródmiąższowym zapaleniem pęcherza.

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Ty, przekazując mi 1%, możesz pomóc mi bardziej niż 100% mojej składki zdrowotnej. Przekaż, proszę, 1% swojego podatku na rzecz mojego leczenia. KRS 00000 50135. Cel szczegółowy: Sykulska. Dziękuję :)!

#1 2012-01-02 18:18:33

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Z góry zaznaczam, że na tytułową rentę się póki co nie wybieram (gdyż wielce droga jest mi wizja własnego M), ale dziś mając dzień wolny, coś mnie popchnęło by zrobić internetowy research odnośnie pracy, tak wg. moje wykształcenia, obecnej branży a wreszcie czegokolwiek co można by godzić z chorobą. Nie szukałem długo, ale nie ukrywam, że optymizmem mnie to nie przytłoczyło. Tyle tytułem wstępu.

Chciałbym zapytać czy z racji pęcherzowych sensacji przysługuje jakieś wsparcie od państwa (które bierze ode mnie nawiasem mówiąc sporo*, a nie leczy – tylko skazuje na trwonienie fortuny na prywatne wizyty i zabiegi – gdzie 10 minut równa się 250 zł itd. – co tu dużo gadać, każdy z Was na tym zęby zjadł);

...nie bardzo mi się to widzi, ale nie chce zostać na lodzie, póki co mam pracę i oszczędności, myślę o tym by za parę lat nabyć kawalerkę, którą to można wynajmować „niewykwalifikowanym pracownikom zamiejscowym” tudzież studentom – a tych drugich to u nas od cholery. Zresztą tych pierwszych też nie mniej – przynajmniej u mnie w mieście. Nie wiem więc po co rozróżniam, chętnych masa, można przebierać – tak czy tak – dobry interes który zwraca się po 12-15 latach, a potem sam na siebie zarabia. Kto ma kapitał wie że to jedna z lepszych lokat i zabezpieczeń. Metro się rozbudowuje** – więc niestety ceny na linii wzrosną, ale kto nabył lokum (tudzież doczekał) np. na Bielanach przed uruchomieniem metra – wie jaki złoty interes zrobił. Biznesowo się zrobiło – do rzeczy:


mam stwierdzone przewlekłe zapalenie pęcherza i mogę sikać co 5-10 minut;
powiększone węzły chłonne, zniszczona śluzówkę, zanikł mi jeden migdal, mam tam stan zapalny – w zasadzie sytuacja się pogarsza.  Kariery oratorskiej już nie zrobię. Przy plus pięciu nie mogę już wdychać powietrza bo zaczyna mi lecieć ropa (musze się okręcać szalikiem – co sprawia ze wyglądam jak idiota).

Powyższe diabelnie mnie ogranicza, w związku z tym ( a nie będąc gładką dziewoja która to by mogła w zamian za opiekę oddać się po kuratele jakiegoś pana z hektarami) trochę się martwię o przyszłość.

Choć mam nadzieje, że noga mi się nie podwinie i po prostu będę sobie mniej lub bardziej spokojnie ślęczał przed komputerem tam gdzie ślęczę – wypadałoby opracować jakiś plan B.

W związku z tym moje pytanie – skoro najróżniejsze obiboki, patologia i symulanci mają tytułowe świadczenia – czy człowiek którego trafia szlag, (np. z moimi problemami zdrowotnymi) ma jakaś szanse na uzyskanie renty?


W związku z tym że od dwóch dni mamy nowy 2012 rok, a 21 grudnia ma być Koniec Świata (którego pewnie jak zwykle nie będzie – chyba że dla zażegania kryzysu powstanie pakt przeciw Korei Północnej i zacznie się III Wojna Światowa), życzę każdemu kto dobrnął do tego akapitu ZDROWIA, PIENIEDZY, WYTRWAŁOŚĆI I OPIEKI TYCH BOGOW którzy będą mieli ku temu jakieś  kwalifikacje, albo chociaż dobre chęci. Pozdrawiam.

Odpowiedzi bardzo mile widziane (i wręcz wyczekiwane). 





* a niedługo nie będzie można nawet netu odpisywać jak usuną ulgę na Internet!
** i szlag trafił tramwaje na Targowej, Prosta podziabana... Świętokrzyska zamknięta – Ech...
Ale potem będzie superJ

Offline

 

#2 2012-01-02 20:51:37

Redakcja
Administrator
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2006-03-27
Posty: 8786
Serwis

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Ja mam rentę. Ale mam trochę zapaćkane papiery, bo oprócz pęcherza i zaburzeń neurologicznych, mam też uszkodzone siatkówki i słaby wzrok (retinopatia wcześniacza plus błąd w sztuce okulisty - i po siatkówkach sad...), problemy ze stawami, alergię, astmę, niemożność doboru leków, w tym p/bólowych (HIT), trochę problemy krążeniowe, gastryczne (leki plus HIT), laryngologiczne, immunologiczne. Nie mogę być długo w jednej pozycji, w złych warunkach, i to trudnych z rożnych względów. Brane leki, o działaniu neurologicznym, powodowały też okresowe zaburzenia percepcji, co w życiu nie przeszkadza, ale wszystkich moich możliwych zawodach - już tak. Wprawdzie intelekt mi pozostał smile, no ale jak usłyszałam w kuratorium - "taaaakiej osoby nikt nie zatrudni".

Na początku miałam rentę socjalną, potem, jak się bardziej otrzaskałam w przepisach prawnych, wywalczyłam w sądzie pracowniczą. W sądzie, bo ZUS naginał rzeczywistość, jak mógł, aż odmówił świadczeń pod pretekstem niespełnienia przeze mnie wymogu ukończenia szkoły wyższej. Zastrzeliłam wtedy tym dziekana, który - bodaj pierwszy raz w historii Uniwersytetu - wystawiał zaświadczenie, że ukończenie magisterskiej filologii polskiej na UWr jest ukończeniem szkoły wyższej smile.

Natomiast jeśli będziesz podejmował starania, to skontaktuj się ze mną. Bo w procedurze rentowej obowiązuje cały ZUS-owy dress code wink - od tego, jak masz się ubrać, ile nie myć, jakim tonem mówić, po - jakie słowa muszą się znaleźć w opiniach lekarzy, żebyś miał szansę. Bo to, na ile jesteś sprawny, nie ma żadnego znaczenia - wrocławski ZUS zasłynął z tego, że ongiś Edycie Terce, pozostającej podówczas 4 lata w śpiączce z powodu błędu anestezjologa, orzecznicy orzekli, że nie jest całkowicie niezdolna do pracy. Się tylko śpiącej królewnie robić nie chce, nie? Mój kuzyn, mający genetyczną chorobę oczu, powodującą stopniowe - ja wiem? - obumieranie? receptorów odpowiedzialnych za widzenie, co 2 lata staje na komisji i zawsze słyszy: a może wydarzy się cud i odzyska pan wzrok? Nb. mnie półtora roku temu komisja zastanawiała się, czy straciłam zdolność przystawiania pieczątek. Tak powiedzieli! Słowem - paranoja, w której trzeba się umieć poruszać. Bo u nas tylko na alkoholizm dostaje się rentę od ręki. Cała reszta pacjentów musi udowodnić, że nie jest wielbłądem.

PS. A z szalikiem - wmawiaj wszystkim, że to szczyt mody i oryginalności właściwej tylko wybitnym jednostkom. I dziw się, że nie wiedzą.

Offline

 

#3 2012-01-02 22:58:02

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Dziekuje:) Zawsze się lżej robi na duszy jak ktoś coś mówi konkret. Ja póki mam pracę nie będę robił żadnych kroków w tym kierunku – ale chce wiedzieć co i jak. Daj Boże, może się uda zrobić tak, że będę jeszcze mógł żyć jak kamienicznik – choć tylko w skali mikro.

Z tym szalikiem to są różne historie, niemniej inaczej się nie da. Ludzie sobie nawet nie wyobrażają jak się ciężko dycha - ale ja sobie świetnie imaginuje ich ułomność. Z tym gardłem to sprawa dłuższa niż z pęcherzem i mniej dokuczliwa (na chwile obecną) – ale cholernie ciężka.
Niemniej poskramiam łachudrę, jak się da. Z tym że nie da się ukryć, combos gardło+pęcherz+proza życia potrafi frustrować. Czuje, że mają mi to za złe, ale czy człowiek na wózku musi się tłumaczyć że jeździ na wózku? No na bogów, się człowiek męczy nie tylko z chorobą ale i jeszcze tymi którym się nie chce myśleć.

Nawet nie wiesz ile mi dają słowa kogoś kto wie w czym rzecz; domownicy moi zatrzymali się na poziomie Mody Na Sukces, Zmierzchu i Radia Maryja (stosownie po "przypadłości" dla każdej głowy) i niestety trawi ich konformizm i szereg innych autodestruktywnych czynników odmużdżających; trzeba ich kochać jak dzieciaka z downem i zaakceptować, że się nic nie da zrobić, a to jak wiele znaczyli stanie nader jasne w przyszłości. Wśród moich znajomych kwestia dramatów zdrowotnych to ból brzucha z przejedzenia, niewyspanie i co najwyżej kac* (a że o ile jestem skłonny kogoś poinformować jakiej natury przypadłość mnie dręczy – jeśli zapyta, to już wieszania się na kimś i użalania nie uznaje – przez co niektórzy, co szokujące, nie wiedzą że choruje...**) – więc też solucji żadnych szukać niesposób. No a w przypadku braku zmian to nie ma nawet o czym gadać, bo po co? Żeby to celebrować? A i choroba, nie oszukujmy się krępująca – zresztą nie chce wyjść na hipochondryka – no ale pięty achillesowe mam dwie. Nie wyprę się ich – obie moje, gardło zaakceptowałem po dwóch latach choroby, na drugim roku studiów, pęcherz też po dwu. Ja jestem małointeligentny, i nadzieja we mnie płonie długo. Ale – dzięki powściągliwości unikam „cyrków”.
Aż czasem mam wyrzuty wobec innych pasażerów w autobusie że oni zdrowi a ja chory, i ustępuje miejsca kolejnej starowince, nastolatkowi ze zwichniętą nogą, staje z boku  i staram się nie przeszkadzać swą osobą (!) itd.  – bo co mam tłumaczyć obcemu człowiekowi: jestem zmęczony, chory, siedziałem 10 godzin w pracy i mam szereg różnorakich zmartwień natury wszelakiej? Ja nie mam aparycji słabiaka, a więc ludzie sporo ode mnie oczekują – a ja już nie mogę dać tyle ile bym chciał. I w ogóle nie widzę ostatnimi czasy powodów by dawać, a że wiara w człowieka we mnie jest... Niestety – bywam naiwny.
No a pozory, jak to pozory – złudne  bywają.
Ja wiem, że to brzmi jak psychoza, ale ubieranie takich udręk w groteskowy kubrak i kompromitujące obuwie podnosi mnie na duchu i dodaje skrzydeł. Solidna grafomania – to jest to.


Nie chce wychodzić na jakiegoś pragmatyka-skurczybyka, ale nie bardzo potrzebuje poradników "jak zaklinać rzeczywistość" czy też czekać na lepsze życie po życiu; posiłkując się WASZYM doświadczeniem, chciałbym sobie zrobić jakieś rozeznanie – bo mnie wiedza i jako taka empiria uspokajają, a już jak dwa razy dwa jest cztery to błogość zupełna. Logika to harmonia prawidłowości wszak.

Moje wypociny tutaj są świadectwem i dowodem na to muszę upuścić nieco pary z czajnika i przyznać otwarcie, że pomoc drugiego człowieka, zwłaszcza rozeznanego w tym cholerstwie będzie pomocną drogą na skróty. Bo filozofia filozofią, ale jeść trzeba.
Mam sporo na głowie.
W styczniu będę mieć 25 lat; czuje że zajmuję się nie do końca tym czym powinienem w tym wieku, ale to chyba jak każdy i o ile ja z tym nie mam problemu, to niestety niektórzy mają.
Każdy się domyśla o jakie konwenanse chodzi***.
Tak więc dzięki za każdy konkret.
Cykam się tylko o jedno, że ktoś mi zarzuci podczas tego ewentualnego stawania przed komisją, że młody chłopak jestem i że się migam.
Jak się kompletuje historię choroby, to składają się na nią badania, czy też trzeba zebrać jakieś specjalne opinie? Spodziewam się, że oni starają tam w późniejszych etapach odsiać symulantów? Boje się, że mając wszystkie ręce i nogi będę mało przekonujący.

* i jęczą godzinami niemiłosiernie jak im źle. Jak zaraz po przywitaniu słyszę litania takich „ajajjaj jak mi źle przeżarłem się ajaja, źle się czuje – o Jezu” i oczy wpatrzone we mnie w poszukiwaniu nie do końca wiem czego, zapewnia że będzie lepiej? No będzie, kwestia godzin. Ci których boli najmniej, najgłośniej jęczą – nie wiem kto uknuł tę frazę, acz nader trafna.
** znaczy że nie jestem nazbyt egzaltowany, co sobie wielce cenię (ja w ogóle zapatrzony w siebie jestem).
*** Płodzenie przyszłego pokolenia byłoby wielce nierozsądne, a fakt moich oporów z racji przeludnia planety też ma swoją racje bytu. W średniowieczu było 8 milionów Polaków. Teraz jest 40. A planecie ciężko. Najpłodniejsza nie jest bynajmniej inteligencja... I tak, nolens volens ujawniania się moja wielka troska o przyszłość świata i ogólnie myślenie perspektywiczne. Ale ja mam serducho.

Offline

 

#4 2012-01-03 21:39:03

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

...a tak w ogóle - jak wysoka może być taka renta?

Offline

 

#5 2012-01-03 22:19:19

Redakcja
Administrator
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2006-03-27
Posty: 8786
Serwis

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Pracownicza - ok. sześćset złotych na rękę. Od maja podwyżka ok. 50 zł netto. Socjalna - ok. 100 zł mniej.

Offline

 

#6 2012-01-04 09:17:08

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

leczyć się z takimi dochodami nie sposób - to na same zabiegi/wizyty mozna to wydac... utwierdza mnie to w moich planach i przekonaniach: trzeba sobie radzic samemu. Ta renta moze byc conajwyzej bonusem.

Offline

 

#7 2012-01-04 12:33:57

Sonja
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-05-06
Posty: 973

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Offline

 

#8 2012-01-04 14:16:36

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Takie jest zycie w cywilizowanym spoleczenstwie, sami wyzbywamy sie naturlanego rytmu - a potem sie biora z tego wszystkiego te bzdury ktore poteguja frustracje.
Chciałem z Wami pogadać o tym jak wy rozwiązujecie sprawy finansowe, ja gdybym nie pracowal, mimo chorob bylbym w domu uznany za nieroba i pasozyta; a i teraz mam czynione pewne wyrzuty, mimo iz wiedza ze pewnych rzeczy juz nie daje rady robic. Tak w domu jak i wsrod znajomych - co mnie konfunduje. Ja w zasadzie podrozuje tylko do pracy, na poczte i do sklepu - jak trzeba; i leczyc sie, czego skutkow nie ma. Poszedlem na latwize i o ile nie ma zadnych rachunkow do palcenia, zakupow czy innych spraw do zalatwienia siedze sobie w domu. O spacerach nie ma mowy. A swego czasu z racji architekonicznych zboczen mialem za soba wiele maratonow po miescie z aparatem. I jakie nogi czlowiek mial silne - w zasadzie przy okazji.  A teraz dupa.

Wlasnie napisalem w miare majacy rece i nogi wywod - ale pech chcial ze net mi sie rozlaczyl i ow wywod poszedl w cholere; totez powyzej synteza; a Wy co myslicie w zwiazku z tym swiadczeniem? Nie myslicie o organizacji sobie takowego?
Smiem postawic twierdzenie ze w spoleczenstwach pierwotnych bylo lepsze wsparcie dla przewlekle chorujacych.

Offline

 

#9 2012-01-04 15:28:30

Kokoszka
Użytkownik
Skąd: W-wa
Zarejestrowany: 2011-03-30
Posty: 372

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Offline

 

#10 2012-01-04 17:25:29

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Ja Ci zycze zdrowia z calego serca, co zas sie tyczy tych 600 zlotych. No coz - zalezy jakie mamy potrzeby i jak wyglada sytuacja w domu. Z pewnoscia dla kogos kto mieszka np. we wsi, jakies tam kurki, kózki i pole ma, no i familie ktora w polu robi to dobre rozwiazanie. Ale w przypadku pracy w korporacji, na okreslonych warunkach - klopotliwe. O tym wlasnie mowie jesli chodzi o zycie codzienne. Ja siedze w pracy po okolo 200 godzin miesiecznie. Nie mam z tego kokosow, kontynuowanei studiow zarzuiclem po licencjacie bo raz ze myslame ze zrobie sobie rok pauzy bo wyzdrowieje
Co gorsza - ja sie zastanawiam czy wogole oni bede laskwi dac te rente - czy Ci jakis (tu cztery litery) bedzie imputowal: "zes mlody, zdrowy - czemu gitare zawracasz". W sumie ja nie wiem  czy nie mozna by czegos wydusic z OPS-u majac juz taka rente; z racji kierunku studiow musialem miec nieco stycznosci z tego typu instytucjami, nie jako klient, ale od tej drugiej strony. Z tym ze bylo to ledwie musniecie i poza tym ze pracujacy tam ludzie nie roznia sie wiele mentalnie od stereotypowych pan z dziekantu niewiele moge powiedziec.

Dobija mnie to gardlo (np. dzis nadwyraz) i pechez tez nie lepszy, a w zasadzie jesli wierzyc daignozie to prostata; cholerny combos;

Zawsze majac wklad wlasny - np 1/3 mozna wziac kredyt i wynajmowac kupione zan mieszkanie ktore samo by sie splacalo a potem na siebie zarabialo. To juz jednak jest inwestycja i obarczona nie malym ryzykiem. A z kredytami nie ma zartow - zwlaszcza ze kto jak kto ale my sobie nie mozemy pozwolic na wyjazd na zachod celem dorobienia. Choc moze wlasnie wyjazd i oddanie sie pod opieke Jej Krolewskiej Mosci byloby lepszym rozwiazaniem niz bytowanie tutaj.

Ja teraz bede zakladal konto oszczednosciowe (na czym sie bardzo slabo rozeznaje), bo na tym co mam nic mi nie rosnie - ba, w skali roku ciachaja 24zl.
Zas przy np 50 tys. na koncie oszczednosiowym mamy zysk w skali roku okolo 1800 zlotych - tj. jedna slaba wyplata. Przy 100 mamy ok. 3600 itd. - o ile kalkulacje ktore robilem z kolezanka sa poprawne. Malo... Troche malo.  Ale i tak sporo - zwlaszcza biorac pod uwage kontrast wobec 600 zl renty. No i nic nie trzeba robic. Poprostu - odsetki rosna same.

Ja nie jestem rozrzutny i nie bawi mnie gromadzenie przedmiotow - ale jak nie zrobie sobie co miesiac paczki na gandalfie za dwie stowy to mam wyrzuty sumienia ze nie wspieram rynku wydawniczego. Na ciuchy nie szastam bo mam to co mam, jak zedre nabede kolejne, skromne i dobre szarosci i bedzie ok. Elektronike wymieniam jak sie popsuje - procz tego rachunki i jedzenie: standart. A propos elektroniki - mialem dysk zewnetrzny kupic nowy a nie kupielm bo co tydzien wydawalem 150 na doktora (zabiegi) plus wykupienie lekow ( i tu moja maloblyskotliwa sugestia sa TANIE apteki gdzie leki mozna kupic taniej niz gdzie indziej - np. kolo Lucka Tower (rog Luckiej z Wronia bodaj - taki Vesciare jest tam za 100 a gdzie indziej kosztuje dwa razy tyle;  rog Kijowskiej i Targowej - tam tez jest taniej, procz tego w Halch Mirowskich jest taki punkt i np. u mnie na osiedlu, ale ze znajduje sie na rubiezy to tam raczej nikomu nie po drodze - no i wiele innych placowek. Moza  te 30-40% zaoszczedzic).
Poza tym trzeba sie cieszyc ze alimentow nie musze zadnych placic, a kot nie planuje zadnego kursu tanca czy jakis wycieczek do sanktuarium maryjnego itp.

...najlepiej po prostu costam dorabiac do renty - ale odkladac na glupi telewizor pol roku - no nie ukrywam ze nie bawi mnie ta perspektywa.
Ale jak sie dzielic kosztami utrzymania to idzie przezyc. W koncu to reklamy nam wmawiaja ze musimy konsumowac coraz wiecej i wiecej. A czy my tego faktycznie potrzbujemy? Ja nie musze blyszczec w niczyich oczach. Najwazniejszy jest spokoj. A ze spokoj to tez stabilnosc finansowa - wiec zalozylem ten topic.

Teraz czytalem Swiatu nie mamy czego zazdroscic Barbary Demick o Koreii Połnocnej, a jakis miesiac temu chyba Prowadzac Umarlych Lao Yi wu, to z kolei o Chinach, i refleksje mam takie: "Jest Ci ciezko, poczytaj Grzesiuka - Los jest slepy wiec nie tak trudno go oszukac". Trzeba tylko w sobie te sile znalezc. Kto wie gdzie to cholerstwo lezy? wink

Offline

 

#11 2012-01-04 22:14:41

Sonja
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-05-06
Posty: 973

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

GS87 - na Gandalfie? może przenieś się do Matrasa albo na Allegro, będzie taniej wink

a jak żyć materialnie? z renty wyżyć się nie da, z najniższej krajowej... ledwo... ledwo...
uwielbiam początek roku i wszystkie newsy o podwyżkach hmm

Offline

 

#12 2012-01-07 09:48:23

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Abstrahuajc juz od wygody - o biorac pod uwage ceny+poswiecony czas lepiej wybrac wspomniana przeze mnie ksiegarnie. Co z tego ze cos kosztuje 10 zł jesli kolejne 10 musimy wydać na przesyłkę? No i nowosci stoja tyle samo. A pozniej siedziec i czekac na przesylki, to juz z jedna mozna cholery dostac - jak sie ma slaby timeing, a z kilkoma?

a propos knig, czytam teraz Conana... podręcznik rozwalania głów dla sześciolatków. Dosłownie. Jestem załamany piorem pana Howarda.

Offline

 

#13 2012-01-07 12:34:46

Redakcja
Administrator
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2006-03-27
Posty: 8786
Serwis

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Gandalf i Merlin działały na finansową moją i moich czytelników szkodę (G - ukradł mi teksty, M - zawyżał drakońsko ceny detaliczne, potem ciut obniżył i pisał, że czytelnik oszczędza, a on przepłacał). Popierając te księgarnie, wspieracie nielegalne działania wobec mnie wink.

Offline

 

#14 2012-01-07 12:49:39

Sonja
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-05-06
Posty: 973

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Matras - mam niedaleko księgarnie i - 25% to dla mnie sporo, więc mogę sobie upolować jakąś nowość wink
z reguły jeśli i tak już kupuję to często na Allegro, książka raz przeczytana jest już sporo tańsza...

wyczaiłam fajną, sympatyczną książkę kucharską, żarcie włoskie, ale tą książkę ma tylko Empik... hmmm... no cóż nie śpieszy mi się, poczekam... bo nawet nie ma jej na Allegro wink

Offline

 

#15 2012-01-08 11:00:00

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Redakcjo - nie ma sensu sie wysilac - jak ja czytam niektore "recenzje" tam zamieszczane to sie lapie za glowe - "mi sie nie podoba. nie kupujta, za duszo..." i tak dalej. Hardcore wprost od "humanistow" ktorzy mowia tak o sobie tylko z racji kompletnego braku umiejetnosci matematycznych (mimo ze o przypisywanej sobie domenie tez niewiele wiedza). Tez pisalem recki time to time jak mnie cos poruszlo, ale to jak ciskanie brylantow w gnój.

...ja robilem kalkulacje i wyszlo ze teraz najbardziej oplaca mi sie Gandalf. Kiedys regularnie wydawalem fortune na Merlinie i mialem wysylke darmo od 50zl + symbolicnza znizka z racji subskrypcji reklamy (tzw. klub merlina...) i zwyczajowe nizsze ceny. Ale jak zmienili zasady, pulapy itd. to koszty wysylki - nawet jesli niskie - byly nie do ominiecia.
Korzystalem jeszcze wiele razy z mniejszych ksiegarenek,  kupowalem bezposrednio u wydawcow - ale to byly rzadkie rzeczy, inna droga nie do zdobycia.
Na allegro tez poczynilem kilka niezlych nabytkow - jednym z bardziej szalenczych byla Kalevala za 70 zl. Ale warto bylo. Teraz marze o Siedmiu Latach w Tybecie Harera.

Słuchajcie, wczoraj miałem krótką konwersacje z koleżanką z pracy,  nt. wczorajszej (a podówczas jeno wieczornej) imprezy (na która powiedziałem że się nie wybieram). I mówię, że po co miałbym tam iść, jestem zmęczony, chory; siedziałbym wnerwiony i dybał aby jak najszybciej wyjść.
A ona mówi - a tak by było? Ja na to że tak. Ona zaś: ojtam, piwa byś się napił i... A ja je przecinam i mówie (po raz n-ty, z mimowolnym usmiechem, bo przez konfuzje tak czasem mam) że nie mogę pić alkoholu - raz bo leki, dwa bo lekarz zasugerował że nalezy unikać, trzy bo sam z siebie nie pije, bo ilekroc napije sie czegos zimnego, badz gazowanego - ze stanu zapalnego w migdalku leci mi ropa, zapalenie gardla itd - no ze nieciekawie (nie wspominajc ze przed swietami zaczelo mnie bolec gardlo, a wczoraj ile juchy i ropy sie naplulem przed umywalka to glowa mala - poszlo mi na zatoki, no nie w formie jestem). A ona: no ale bys poszedl... zapomnial... A potem jeszcze: Kiedy ty sobie dziewczyne znajdziesz... Ja nie wiem czy to winna jej percepcji, czy tez jak wysylam odmienne sygnaly i zamiast sie wkurzyc, usmiechniety mimo trafiajace szlagu tlumacze ze pewnych rzeczy juz nie jestem w stanie zrobic... Boze, platne studia, kosciol i seriale... to robi w glowie czlowieka starszne spustoszenie.
Czasem sie czuje jak gosc ktoremu urwalo rece tuz przy lokciach i przychodzi do niego ten i ow i pyta czemu sobie nie smaruje dloni kremem. No na bogow - toc Mrozek i Lem w jednym!

Offline

 

#16 2012-01-08 11:56:59

Sonja
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-05-06
Posty: 973

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Offline

 

#17 2012-01-08 22:23:35

Redakcja
Administrator
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2006-03-27
Posty: 8786
Serwis

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

GS, ja też to znam smile. Ale doszłam już do etapu, że nie muszę mieć męża i rodziny za wszelką cenę. Jak mnie potencjalny kandydacie na Tego Jedynego nie akceptujesz z tym, że leje mi się po nogach, ileś godzin dziennie ledwo na nogach stoję (albo i to nie), że to i tamto - to paszoł won. Choroba, w dodatku z takim przebiegiem, nauczyła mnie walki o siebie. I ja pewnych rzeczy nie zaakceptuje, bo skończy się to tragicznie. No, fakt, seksu trochę brakuje, ale to się da obskoczyć wink.

Średnio lubię twórczość Osieckiej, uważam, że wiele jej tekstów ociera się o grafomanię, ale napisała kilka perełek. Jedna z nich to dla mnie kwintesencja miłości i związku:

"Komu mam dać nadzieję, a zabrać noce i świąteczne dni?
Przy kim się zestarzeję i przed kim nigdy mi nie będzie wstyd".

Wracając do renty - no, żyć się za to nie da, to fakt. Dlatego jestem mistrzynią kombinowania, jak tu przeżyć, i kreatywnej księgowości we własnym budżecie. Czynię też działania, zakrojone na ogromną skalę, wdrażając pewne modele funkcjonowania zawodowego, które przynoszą stałe dochody niezależnie od mojej aktywności.

I coraz bardziej przymierzam się do emigracji. Już powolutku zaczynam przenosić, jak to się ładnie mówi, swoje "ośrodki interesów życiowych". Kocham ten kraj, jego język, kulturę; tworzę w tym języku od lat - ale coraz bardziej nie umiem już szarpać się o prawo do życia w tym kraju. Chyba trzeba będzie wziąć rozwód z ojczyzną.

Offline

 

#18 2012-01-09 14:45:00

Kokoszka
Użytkownik
Skąd: W-wa
Zarejestrowany: 2011-03-30
Posty: 372

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Offline

 

#19 2012-01-09 21:59:53

Redakcja
Administrator
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2006-03-27
Posty: 8786
Serwis

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

USA. I tak moja zakaźniczka chce mnie tam wysłać na leczenie, i tak wszystkie sensowne dla mnie leki są stamtąd, wszystkie wiadomości nt. moich największych problemów - z opracowań amerykańskich. Firmę tam właśnie przenoszę.

Wiesz, Kokoszko, ja chyba chcę pożyć normalnie. Żeby moje życie nie zależało od widzimisię urzędasa czy nabzdyczonego doktorka. A jak tak się zdarzy, to będę miała świadomość, że prawo będzie po mojej stronie i odszkodowanie będą spłacać jeszcze wnuki jednego z drugim.

Może się starzeję. Ale chcę wiedzieć, że mogę sobie coś zaplanować, że to, co obowiązuje dziś, będzie respektowane jutro. Wydarzenia ostatnich miesięcy za bardzo dały mi pod tym kątem w kość.

Offline

 

#20 2012-01-09 22:36:16

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Nie o to chodzi, ja nie mam zadnego zalu o to co zazwyczaj gryzie prymitywow którzy nic nie maja poza sraniem, spaniem i jedzeniem: "nigdy nie założę rodziny, nigdy nie bede matka, nikt mnie nie chce, kiedy bede szczesliwa "  itd. - ja jestem na to zbyt ograniczony umyslowo! (ze tak uzyje takiego skrótu myslowego). Nie zaluje tez faktu ze nie moge pohulac, nie w tym rzecz:
Konfunduje mnie ze: ludzie kompletnie nie szanuja moich ograniczen, tego ze ja sie czuje do kitu i nie mam ochoty przyluchiwac sie bzdurom. No i wogole - to mordega taka impreza. Po kiego grzyba? Ja mam ochote po pracy sobie usiasc przed kompem, pouprawiac grafomanie, poczytac, obejrzec dokument - spokojnie posiedziec, nawchlaniac sie tych wszytskich cudownosci ktorymi nie moge sie napawac w pracy. Odpocząć. To mnie cieszy.  Kiedys cieszyly mnie tez i inne aktywności (np. wyprawy z aparatem, do muzeum itp.), ale jeśli nie mam partnera intelektulanego to nie chce mi się z takim człowiekiem spędzać czasu towarzysko. Nie wiem - moze nie jestem normalny ale ja nie potrzebuje sie irytowac i marnowac czasu a wykorzystywać go na 100%.  Oni mysla ze ja siedze i się smuce chyba. A przeciez tak nie jest. Wielce się im dziwuje, tak ze hej.
Ja osobiscie NIE LUBIE takich spedow, kiedy bylem w formie (niestety okres "w formie" przypada na Liceum wiec nie jest do konca repezentatywny) to naturalnie, spotkać sie z kolegami, pogadac, napic sie, wypalic kilometry cigaretow, jak jest kameralnie to mozna nawet jakies ciekawe dyskursy pouprawiac - ok. Ale to juz przeszlosc.  Teraz to się można na kawe umówić. Ale to chyba w mojej grupie wiekowej nie przejdzie. Z nałogu tytoniowego sie wyzwolilem, niejako przymusowo. Prawde mowiac piwo bez dymu mi nie smakuje. Wodka takze, sączenie wina tez do ekscytacji mnie nie doprowadza. Nie wiem, szczerze mówiąc - mi picie nie jest niezbędne do życia... brzmi to jak z audycji dla alkoholikow czy z kampanii na rzecz picia mleka, ale tak jest. Raz ze nie moge pic alkoholu, dwa ze nie czuje musu, tak samo jak nie czuje potrzeby wpierdzielania śliwek. Ludzie patrza na mnie jak na wariata kiedy mowie ze nie pije alkoholu, a mnie zenuje tlumaczenie w czym rzecz. Zreszta co z tego ze objasnie, jak za dwa dni bede miał te same sugestie, propozycje i zarzuty. No do diabla - nic nie trafia! Ja wiem ze to nie elita intelektulana częstuje mnie takimi cudami, bo mam tez i kumatych znajomych, ale ci niekumaci cholerni ogladacze   serialu, zarzygance, wiesniaki i pustaki  irtują mnie totalnie – dlatego się produkuje tutaj. Jeszcze przed tymi totalnymi komplikacjami z pęcherzem,, a mając już zniszczone gardło, mimo to umawialem się nawet na to symboliczne piwo. I już w trakcie picia czułem ze cos jest nie tak (a czasem nie czułem jak było mniej symbolicznie), a po paru godzinach miałem zapalenie z którym się człowiek pierdzieli przez czas nieokreślony. Ja to pierdziele – nie będę robił na bogow tego co mi szkodzi!


aha: irytuje mnie fakt skali impertynencji takich pytań, przecież gdybym ja mial inny charakter to bym sie mógł obrazić, ale ze mnie to nie rusza... to brną. Ja tutaj autentycznie wyrażam moje zdziwienie! Nie żale. Czuje się jak gość który jeżdzi na wózku, a obok niego zjawiają się goście którzy zachęcają go by wstał i pobiegał. Nie rozumiejąc ze zahacza to o groteske.

Ja nie jestem i już raczej nie będę partnerem dla żadnej kobiety, nie ma mowy o aktywnym spedzaniu czasu wolnego, wczasach, ewentualnym chowaniu dzieci. To jest przeciez oczywiste i ja z tym problemu zadnego nie mam. Nawet nie mysle o tym ze moglbym szukac sobie jakiejs niewolnicy ktora by sie do mnie dopasowywala. Przeciez jesli taka by sie napatoczyla, bylaby kompletna idiotka która zrobi wszystko byle tworzyc zwiazek. Ja bym nie dopusil kogos takiego do blizszej znajomosci – to nazbyt meczace. Ludzie nie potrafią rożnych rzeczy zaakceptować, zrozumieć – nie zdają sobie sprawy, nie rozumieją. Mnie to dziwi.

Nie wiem, może wyjdę na psychopatę, ale nie robiłem nigdy planów typu: „będę miał tyle a tyle dzieci, w wieku takim a takim wezmę ślub i będę miał piska o imieniu Kiki”. Jak cos takiego słyszałem z ust znajomych od razu w duchu deprecjonowalem taka osobe, z uwagi na niedojrzałość i głupotę. Mi się wydaje ze pewne rzeczy dzieją się spontanicznie, mniej lub bardziej i się ich nie planuje tak sztywno.

Nie wiem czy potrafię dobrze przekazać o co mi chodzi, ale postaram się: dziwi mnie i irytuje impertynencja która podszyta jest jakąś kompletnie kaleką pseudoemaptia(?) i niezrozumieniem własnego prymitywizmu, połączona z brakiem pamięci, a może lekceważeniem drugiej strony.
Nie wiem, Was to nie dziwi? To tak jakby komuś na sile wpychać posiłek którego nie lubi i twierdzić że go to uszczęśliwi.

Offline

 

#21 2012-01-09 23:48:45

anahvonv
Użytkownik
Zarejestrowany: 2011-04-14
Posty: 59

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

GS87, ostatnio kolega mi uświadomił, że dla świata i ludzi dokoła nasz problem to nie problem, bo go nie widać tak gołym okiem, to nie jest brak nóg czy rąk, to jest (wg zdrowych) tylko pęcherz, tylko gardło... No bo co to za problem, prawda? Nie do końca zdają sobie sprawę, że większość z nas by dała się do końca życia pozamykać w domu jeśli tylko by miała pewność, że dolegliwości pójdą i już nie wrócą.

Moi też nie do końca to ogarniają- że jak to nie mam ochoty wyjść potańczyć? A jak już wyjdę to jak tak można nie pić? Co to za zabawa bez picia? Przecież wódka to lek na wszystko, każde bakterie pozabija! Od wódki się gorzej robi? No nigdy, bzdury!

Tak więc chyba każdy tutaj od momentu zachorowania musiał jakoś ograniczyć swoje życie, niektórych to boli bardziej, innych mniej. Najgorzej jak przypuszczam znoszą to osoby aktywne, które nagle są przywiązane- bo każdy wyjazd czy wyjście to uzależnione jest od toalety, o spontaniczności właściwie można zapomnieć, basen nie, kąpiel w morzu nie, odparzenia jakieś to wykluczone...

A ludzie zdrowi... no są jacy są. Dopóki na nich nie trafi to nie zrozumieją. (Czego oczywiście nikomu nie życzę).

Offline

 

#22 2012-01-09 23:59:23

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Anahvonv - dokladnie!

"Tak więc chyba każdy tutaj od momentu zachorowania musiał jakoś ograniczyć swoje życie, niektórych to boli bardziej, innych mniej"

w tym problem ze to czasem mi sie wydaje boli bardziej moich znajomych niz mnie, nie to zebym byl jakas supergwiazda rozchwytywana, ale na bogow - czuje sie jak k***a (tu musi pasc to slowo bo bedzie atrakcyjne literacko i kontrastowe dp drugiej czesci wypowiedzi) czternasty pluszowy misio bez oka na nieistniejacej herbatce z plastikowych kubeczkow ktory ma uatrakcyjnic wieczor oragnizatorowi.

Dokladnie o to mi chodzi!

Offline

 

#23 2012-01-10 00:04:37

anahvonv
Użytkownik
Zarejestrowany: 2011-04-14
Posty: 59

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

no przecież wiadomo, że opinia wśród znajomych jest teraz sprawą drugorzędową, nie rozumieją to trudno, nie oni siedzą z bólami. wiadomo, że istnieje przekonanie, że osoby młode nie mogą chorować przewlekle, a przecież to nie problem wyleczyć (cytuję) "coś tak banalnego jak zapalenie pęcherza".

Offline

 

#24 2012-01-10 00:37:07

GS87
Użytkownik
Skąd: WWA
Zarejestrowany: 2010-01-14
Posty: 174

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

Ja uwazam ze kazdy z nas powinien skupic sie na tresci i olac forme (na tyle na ile mozna), skupic sie na  tym by odjac sobie nieco cierpienia.
Wydaje mi sie ze fakt iz niczego nie olalem, a zwolnilem nieco tepo i sobie radze swiadczy o mnie dobrze. A moze choroba jest za licha, albo jej nie ma? Mysle ze takie pytania zadaje sobie niejeden, a w glowach wielu jest to wrecz stwierdzenie. I tak zle i tak niedobrze: bedziesz sie nad soba uzalac (nie pochwalam) - bedziesz meczyc innych; nie bedziesz sie nad soba uzalac i bedziesz robil dobra mine do zlej gry (wydawlo mi sie zawsze zasadne)  - nikt nie przyjmie do wiadmosci ze masz ograniczenia. Kurna, to sprawia ze nie czuje sie na silach poruszac Z WŁASNEJ WOLI tematu choroby nigdzie indziej poza tym forum (normalnie staram sie kwitowac ze po staremu, star bida i ucinam - bo az mnie skreca przed kolejnym referowaniem). Tu chociaz czlowiek moze byc w 100% szczery, bo kumatych ludzi jest diabelnie malo, i obtlumaczenie im tego problemu zgrzewa bardziej niz ciezki egzamin ustny. Nie wiem czy upatrywac w tym wlasnych brakow oratorskich, czy tez zwalic na ich glupote. Cholernie patowa sytuacja.

Offline

 

#25 2012-01-10 11:19:16

anahvonv
Użytkownik
Zarejestrowany: 2011-04-14
Posty: 59

Re: Renta - jak się starać, czy przysługuje itp, itd.

mnie jak pytają o chorobę, to też mi się odechciewa mówić- bo widzę, że ja gadam, gadam, a większość udaje że rozumie i kiwają głowami tylko... Machnąć ręką i się nie przejmować, jak nie rozumieją to nie.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson